O autorze
Ks. Jan Kaczkowski - doktor teologii moralnej, z zawodu bioetyk, z powołania ksiądz katolicki i twórca Puckiego Hospicjum, które zostało odznaczone znakiem Super HoSpa.
Bohater książki "Szału nie ma, jest rak". Ma 37 lat, od dwóch choruje na glejaka mózgu. Tak mówi o swojej codzienności - Muszę pukać się w tę przeżartą nowotworem głowę i mówić sobie: „jeśli przestaniesz wstawać w nocy do umierających, to spadaj”, „jeśli przestaniesz traktować każdego podmiotowo, bez względu na to, czy jest wierzący czy nie, czy to generał ZOMO czy sekretarz partii, to spadaj”.
Pasjami pożera krwistą polędwicę, lubi ją popić dobrym winem. Prowadzi wideobloga „Smak życia”. Jest laureatem różnych nagród, w tym dziennikarskiej „Ślad” oraz nagrody Pontifex 2014, czyli budowniczy mostów.

Święto Niepodległości

Nie lubię patriotycznych Mszy Świętych. Są zawsze takie nadęte i jakieś nie moje. Ale ta dzisiejsza była naprawdę ok. Sprawowana w intencji bardzo chorej pani, która leżała na łóżku tuż przed ołtarzem wsród innych chorych, jakoś blado uśmiechnięta i chyba szczęśliwa.

I ten niezwykły fragment Ewangelii: Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy wszystko, co powinniśmy byli wykonać (tzn. wykonaliśmy tylko obowiązki, a spełnienie obowiązków nie jest żadną zasługą, jest wyjściem na zero).



Wydaje mi się, że jestem przyzwoitym księdzem, ale to tylko przyzwoitość, owo wychodzenie na zero.
Chciałbym czegoś więcej. Przyzwoitości z wektorem na plus. To, że się nie łajdaczę, próbuję mówić sensowne kazania lub schodzę w nocy do umierających, to mój psi, księżowski obowiązek. Żadna zasługa.

Byłem wczoraj na "Obywatelu" Jerzego Stuhra. Nie chcę być jak obywatel Piszczyk lub jego kontynuacja - główny bohater filmu.
Potem kolacja w ulubionej knajpie; wprawdzie nóż w serce, bo nie mieli mojej ulubionej krwistej polędwicy w sosie roquefort.
W zastępstwie - baranina. Szału nie było.
Może dzisiaj sobie odbiję z najbliższymi, chociaż w Sopocie knajpy pełne. Współczesne świątynie - galerie handlowe - zamknięte.

Jeśli mówimy o wdzięczności, to jakby to hardkorowo nie zabrzmiało: jestem wdzięczny za glejaka a nie np. nowotwór trzustki, bo mogę jeść i rozkoszować się smakami.

Wysyłają mnie do Szwajcarii. Chce mi się lecieć jak psu tańczyć.
Będą mnie naświetlać i jedyna nadzieja w fondue serowym...


OD REDAKCJI
Jeśli chcesz wspomóc działalność prowadzonego przez księdza Jana Puckiego Hospicjum, możesz:
Przekazać 1% podatku
Przekazać darowiznę
Zostać wolontariuszem
Trwa ładowanie komentarzy...