Znów jestem wdzięczny

Ostatni czas to same niespodzianki. Czy można być jeszcze bardziej szczęśliwym? (Z góry przepraszam tych z państwa, którzy mając prawdziwy powód do bycia nieszczęśliwymi, zgrzytają zębami i mówią: Kurde, co on opowiada! Tu hospicjum, nowotwór, a on cały czas o wdzięczności i szczęściu... Rozumiem, że niektórych może to przyprawiać o mdłości. Przysięgam, że nie ściemniam. A państwu szczerze nieszczęśliwym - serdecznie współczuję).

Czy można więc być jeszcze bardziej szczęśliwym? Można.



Mam nadzieję, że wolno mi myśleć, że dobrze poprowadziłem rekolekcje w Anglii. Dziękuję wszystkim, którzy stali się niemal moimi przyjaciółmi.

Podobnie było na rekolekcjach w Norwegii, w Stavanger - pozdrawiam tamtejszą Polonię. Jestem wdzięczny za znaczące wsparcie dla hospicjum i za to, że mogłem Was poznać.

Wczoraj - niezwykła sympatia ze strony obsługi lotniska w Gdańsku, załogi samolotu, który przywiózł mnie do Warszawy, a także ujmujący młody pracownik telewizji, Emilian, który wychodził ze skóry, żebym czuł się zaopiekowany (kupił mi dwa piwa, ale ciiii... Dla jasności - otworzyłem je dopiero w hotelu po programie). Dobre dziecko :-) Zrozumiał duszpasterza, który może być zmęczony po niemal godzinnym występie na żywo u Pana Tomasza Lisa.

Sami państwo oceńcie, czy byłem przekonujący.
(Tu można obejrzeć program Tomasz Lis na żywo z udziałem ks. Jana Kaczkowskiego)
Wydaje mi się, że poza jedną wpadką - nazbyt natarczywym wciąganiem prowadzącego w rolę pacjenta hospicjum - było ok.

Pewna pani zadzwoniła do mnie po programie, mówiąc: Nareszcie zrozumiałam, dlaczego embrion jest osobą!

I za to też jestem wdzięczny.


OD REDAKCJI
Jeśli chcesz wspomóc działalność prowadzonego przez księdza Jana Puckiego Hospicjum, możesz:
Przekazać 1% podatku
Przekazać darowiznę
Zostać wolontariuszem
Trwa ładowanie komentarzy...