Męczące Święta, pełzający cud i wyjazd do Australii

Zdziwią się Państwo, ale jestem wdzięczny, że już po Świętach. Dla nas, księży, to czas ciężkiej pracy. Dlatego tak długo się nie odzywałem.

Oczywiście Święta są też piękne, dynamiczne, z przejściem z ciemności do światła, czego i państwu, i sobie życzę!

Mam nadzieję, że podczas Świąt spotkali Państwo logicznych duszpasterzy, którzy nie okładali Was kropidłem po głowie podczas święconki, a coś sensownego powiedzieli (zobaczcie mój vlog pt. Ks. Jan Kaczkowski na pełnej wielkanocnej petardzie)

Uwaga, audycja będzie zawierała lokowanie produktu - proszę pamiętać o 1% podatku dla Puckiego Hospicjum. Szanujemy rzekotkę drzewną, ale błagam, ona sobie bez 1% poradzi. A hospicjum nie.

Jesteśmy patriotami, ale jeżeli chodzi o wspólny kocioł budżetu, to moje zaufanie jest mocno ograniczone. Zwłaszcza, jeżeli dać wiarę słowom pewnego ministra... że nasz kraj to kamieni kupa.

Jestem zadowolony, że w mojej głowie dokonuje się pełzający cud. Zbliżam się do trzeciego roku życia z glejakiem. Nie jestem tak pyszny, żeby oczekiwać cudów spektakularnych. Ten pełzający mi wystarcza.

Do tego udało się odpalić książkę „Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość”, do której zachęcam!

Czekam do końca kwietnia, bo potem miesiąc zasłużonego urlopu. I między innymi nieco szalony wyjazd do Australii. Nie tylko pożreć kangury - jestem ciekawy, bo kuchnia australijska ponoć zawiera dużo elementów kuchni orientalnej. Oczywiście w trakcie tego wypadu czeka mnie "sakralne żebractwo" wśród Polonii.
Moja Mama, która sceptycznie podchodzi do mojego księżowskiego wyboru, mawiała: „Boże, mój syn całe życie żebrakiem...”. Ja na to: „To prawda, Mamo. Ale ekskluzywnym, bo w kościele a nie przed”.

Ciąg dalszy nastąpi.

OD REDAKCJI
Jeśli chcesz wspomóc działalność prowadzonego przez księdza Jana Puckiego Hospicjum, możesz:
Przekazać 1% podatku
Przekazać darowiznę
Zostać wolontariuszem
Trwa ładowanie komentarzy...